Upss...
Nie było mnie tutaj prawie rok. Jednak mam bardzo dobre wytłumaczenie dla swojej nieobecności. Zajmowało mnie coś co jest dla mnie najważniejsze w życiu, ale o tym na razie cicho sza. Napiszę w odpowiednim momencie. Niestety trochę zaniedbałam także swoje hobby. Nie mogłam poświęcić na nie tyle czasu ile bym chciała. Generalnie to na nic czasu nie miałam. Postaram się to nadrobić.
p.s. smacznych pączków i faworków.
czwartek, 7 lutego 2013
wtorek, 27 marca 2012
Hura
Uff, nareszcie odzyskałam internet w domu:-) Mogłam korzystać z netu tylko w pracy,ale wiadomo jak to w pracy:-) Oby tylko nie zapeszyć bo znowu zwieje:-) Nie mam ostatnio zbyt dużo czasu ani na wrzucanie nowych postów ani na tworzenie, co mnie niestety ogromnie smuci:-( Ale myślę, że po świętach jakoś się ogarnę i wezmę w garść i będę miała co pokazać na blogu:-)
Pozdrawiam wszystkich cieplutko i już prawdziwie wiosennie (no mogłoby tylko trochę mniej wiać)
wtorek, 6 marca 2012
czwartek, 23 lutego 2012
Choróbsko:-(
Broniłam się przed nim od prawie dwóch tygodni, jeden dzień kiepskie samopoczucie na drugi normalnie kwitnąca:-) I niestety przegrałam z paskudnym choróbskiem:-( Toczę nierówną walkę z katarem, który nieleczony trwa siedem dni a leczony tylko tydzień:-(Nie mam siły wstać z łóżka a w koszu rośnie sterta zużytych chusteczek higienicznych.
Mam nadzieję, że do poniedziałku stanę już na nogi.
Wszystkim życzę zdrówka:-)
poniedziałek, 20 lutego 2012
niedziela, 19 lutego 2012
środa, 15 lutego 2012
Faworkowanie:-)
Właśnie zakończyłyśmy produkcję tłustoczwartkowo - urodzinowych faworków, vel chrustów. Dzisiaj tylko z pół kilograma mąki - a i tak wyszło ich dużo. Jutro urodziny mojej młodszej sisi i zamiast tortu będą faworki i pączki - te drugi będą kupne bo już nie wystarczyło czasu i chęci:-)
Także życzę wszystkim tłustego i słodkiego czwartku.
A na pokusę wielka micha fantastycznie chrupiących faworków:-)
Smacznego!!!
p.s. a w piątek powtórka, bo przyjeżdża starsza sisi z rodzinką :-)niedziela, 12 lutego 2012
Nitro
Gonię ostatnio własny cień. Nie mam kiedy zrobić zdjęć moich nowych wytworów:-(
A tu czas goni, bo zaraz upłyną terminy na wyzwaniach. Muszę się zmobilizować.
Dzisiaj zrobiłam moje pierwsze nitro. Muszę wam powiedzieć, że to niezła frajda jest bo efekt jest natychmiastowy. Wyciągnęłam płócienną siatkę bez nadruków i "znitrowałam" wydrukowany wcześniej na drukarce laserowej obrazek. Stwierdziłam,że jak nie wyjdzie to siatki nie będzie żal. I udało się!!! Wygląda rewelacyjnie - normalnie jak naniesiony laserowo nadruk. Moja siostra zakochała się z miejsca w tej metodzie i już myśli co i na czym "znitrować".
Piesior się rozchorował - podejrzewam, że to moja wina, bo dostał nową karmę. I całą noc musiałam się co chwile ubierać i wychodzić z nim na podwórko. Biedulek mój malutki. Dostał węgiel aktywny i przed chwilą gotowaną przecieraną marchewkę z łyżka kleiku ryżowego. Zjadł z apetytem i teraz sobie śpi. Mam nadzieję, ze już będzie dobrze.
piątek, 10 lutego 2012
weekend!!!
Dzień,który miał być ciężki wcale takim nie był:-) I całe szczęście:-) Weekend rozpoczęty. Może uda się coś wytworzyć - najlepiej zakończyć już rozpoczęte projekty:-) Wszystko zależy od nastroju.
Nie pozostało nic innego jak tylko życzyć wszystkim miłego weekendu:-)
czwartek, 9 lutego 2012
Ups
Ups, i już czwartek. Jutro czeka mnie ciężki dzień w pracy:( Muszę się dzisiaj naładować pozytywną energią, żeby jakoś przeżyć jutrzejszy dzionek. Całe szczęście mam dzisiaj zajęcia z Zumby a nic tak nie nastraja pozytywnie jak Zumba:-) prowadzona przez moją młodszą siostrzyczkę:-)
A przy okazji wszystkich zainteresowanych odsyłam na jej stronę www.fit-gizycko.pl
Miłego czwartku:-)
wtorek, 7 lutego 2012
Zima,zima,zima
Przyszła późno,ale zaatakowała ze zdwojoną siłą - cały czas w nocy poniżej - 20 na termometrze. Chociaż dzisiaj rano było już tylko - 15. Piesior już nie przestępował z łapki na łapkę i nie próbował lewitować. Mało tego stwierdził chyba, że dzisiaj jest całkiem ciepło i zachciało mu się długich porannych spacerów, ale byłam wredną pańcią i nie dałam się przeciągnąć dookoła osiedla i z powrotem. Najwyraźniej zdecydowanie różnimy się z piesiorem jeśli chodzi o odczuwanie temperatury - mnie nadal było zimno:-)
Weekend okazał się owocny w wytwory wyobraźni - powstały aż dwa.
Zaprezentuję jak obfotografuję.Myślę, że nawet nadadzą się na "kropkowe" wyzwanie w Szufladzie.
Dacie wiarę, że dzisiaj już wtorek - coś mi ten czas za szybko leci.
poniedziałek, 6 lutego 2012
Czas NIEWINNOŚCI w Magicznej Kartce!!!
piątek, 3 lutego 2012
Piątek - weekendu początek:-))
To nic, że jeszcze 6 godzin pracy, to nic, że za oknem siarczysty mróz - bo piątek to weekendu początek. Więcej czasu na pracę twórczą - w ten weekend zamierzam uszyć dużą kosmetyczkę. Materiały już przygotowane, muszę tylko kupić dzisiaj suwak i można zabierać się do pracy:-) W tzw. międzyczasie trochę decoupag'u - trzeba skończyć zawieszki i syfon dla siostry (wstyd się przyznać, ale zaczęłam pracę nad nim rok temu i musiałam odstawić bo za każdym razem jak się do niego zabierałam to miałam inną wizję - zobaczymy jak będzie tym razem).
Życzę więc wszystkim udanego i słonecznego weekendu.
Życzę więc wszystkim udanego i słonecznego weekendu.
czwartek, 2 lutego 2012
Czwartek 02.02.2012, godz. 6.00, odważyłam się zerknąć na termometr za oknem i - 23 stopnie. Normalnie zmarzłam od samego patrzenia na termometr, a tu trzeba się szybko wyfiokować i wyjść z psiorem, który już przebiera łapkami pod drzwiami. Poczekaj, poczekaj kochany zaraz to ty dopiero będziesz przebierał ale z zimna. Oczywiście przebierało futro łapkami na mrozie ale niezbyt śpieszyło mu się do domu bo przecież wkoło tyle fajowych rzeczy jest. Tam ktoś skrobie szyby w samochodzie, z drugiej strony ktoś męczy akumulator, który ciągnie już resztkami sił - to wszystko jest takie interesujące że trzeba usiąść, popatrzeć, posłuchać. Nie ważne, że futrzaste cztery literki marzną. Co tam mróz, co tam zima - przygoda, przygoda każdej chwili szkoda:-) A pani ma ciepłe butki i futrzaną czapę więc nie zmarznie;-)
A kiedy mróz na dworze to trzeba jakoś się rozgrzać po powrocie do domu.
Nic tak nie rozgrzewa jak herbata z malinami,a jak maliny z własnego ogrodu to już lepiej być nie może:-)
To zapraszam na herbatę:-)
Pita w takim towarzystwie będzie z pewnością nieziemsko smakowała:-)
wtorek, 31 stycznia 2012
Blog Candy w scrap.com.pl
Z okazji premiery nowych tuszów Latarnia Morska - pomarańczowy i niebieski, Scrap.com.pl ogłosił na swoim blogu Candy.
poniedziałek, 30 stycznia 2012
Dzień świstaka
Kolejny poniedziałek. Budzik dzwoni o 5.50 i będzie tak dzwonił przez kolejne 4 dni, dwa dni przerwy i kolejne pięć i tak dalej, i tak dalej. Poranna toaleta, makijaż, wyjście z psiorem (z powodu mrozów lekko urozmaicone, bo psiorowi trzeba posmarować łapki wazeliną). Herbata, śniadanie, wyjazd do pracy. W pracy radio - znowu leci ten sam kawałek. Te same twarze, te same żarty, te same słowa. Na szczęście mam decoupage i inne "handmad'y", bo gdyby nie one to czułabym się jak Bill Murray w "Dniu świstaka".
Miłego tygodnia:-))
Miłego tygodnia:-))
niedziela, 29 stycznia 2012
Trochę starsze
Korzystając z tego że mam dzisiaj trochę więcej czasu, postanowiłam powrzucać jeszcze trochę zdjęć starszych prac.
Drzewko różane
stoi sobie na komodzie w pokoju stołowym
gdzie bardzo dobrze się prezentuje
I wieszaki na fatałaszki - shabby chic z motywem różanym
Zostańmy przy kwiatowych motywach.
Tym razem lawendowo
Dwustronny obrazek na desce
i
lawendowe wspomnienie lata za szkłem
Na koniec pojemniczek shabby chic
z niezapominajkami
Na dzisiaj to wszystko.
Dobranoc
Jeszcze bożonarodzeniowo:-)
Mróz ścisnął, a miałam już nadzieję, że zima nas w tym roku ominie - a tymczasem na termometrze - 15 stopni!
Mój psior marznie w swoje malutkie łapki - smarowane wazeliną żeby nie popękały poduszki. Wazelinka bardzo mu smakuje i muszę pilnować żeby całej nie zlizał przed wyjściem na spacer:-)
Jutro, o zgrozo, ma być jeszcze zimniej.
Dzisiaj wrzucam kilka bombek a'la karczoch - tak dla przywrócenia bożonarodzeniowego nastroju.
Muszę podzielić zdjęcia, bo coś nie chcą się wpisywać.
Mój psior marznie w swoje malutkie łapki - smarowane wazeliną żeby nie popękały poduszki. Wazelinka bardzo mu smakuje i muszę pilnować żeby całej nie zlizał przed wyjściem na spacer:-)
Jutro, o zgrozo, ma być jeszcze zimniej.
Dzisiaj wrzucam kilka bombek a'la karczoch - tak dla przywrócenia bożonarodzeniowego nastroju.
Muszę podzielić zdjęcia, bo coś nie chcą się wpisywać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




